Reaktywacja YOINK

Posted: Październik 21, 2013 in Projekt: muzyka

Szykuje się nowy zespół. W zeszłym tygodniu zagrałem 5 prób z Krzyśkiem i Patrykiem Stachurami. W zamyśle zespół ma być standardowym rockowym kwartetem: gitara (albo dwie + może jakiś klawisz), wokal, bas i bębny. W zeszłym tygodniu graliśmy tylko w trzech, improwizując i układając pomysły na numery. Wyszło to dobrze. Podejrzewam, że w wyniku naszej pracy w zeszłym tygodniu powstanie około 6-7 numerów.

Będzie to pierwszy projekt na odległość, w którym będę brać udział. Patryk na co dzień stacjonuje w Warszawie, i też tam będzie opracowywać sekcję rytmiczną wraz z tajemniczym perkusistą, którego tożsamość dopiero poznamy.

Z radością spieszę wyjaśnić, skąd pomysł na taki projekt. Pierwszy raz usłyszałem o nim pierwszy raz w listopadzie zeszłego roku, przy okazji wykonywania „Tribute to Primus” w sopockim klubie Sfinks 700. Brzmiało to mniej więcej tak:

I właśnie po tym koncercie po raz pierwszy padło hasło: to może reaktywujemy YOINKa?

Kto nie zna, niech POSŁUCHA KONIECZNIE! Po kliknięciu tutaj otworzy się świeżutko stworzona playlista na soundcloud, gdzie można usłyszeć całą płytę YOINK z roku bodaj 1997, w całości nagraną na setkę.  Średnia wieku w zespole w momencie nagrania wynosiła około 17,5 roku. Ja miałem chyba 16, czego nie da się ukryć słuchając szczerze emocjonalnych, zbuntowanie szczeniackich tekstów z masą błędów językowych i stylistycznych. Najstarszy był perkusista, który na pewno miał skończone 19 lat. Jeszcze raz przypominam:  średnia wieku 17,5.

https://soundcloud.com/szq-mac/sets/yoink

YOINK miał największy wpływ na moje muzyczne życie. Miałem jakieś piętnaście lat, grałem próbę przed występem młodzieżowego zespołu w gdyńskiej YMCA, podczas której trochę śpiewałem, między innymi Blendersów i inne rockowe wynalazki. Po tej próbie podszedł do mnie starszy koleś. To był Kolczyk, perkusista YOINKa, z 18 lat miał chyba, czyli z mojej ówczesnej perspektywy był bardzo poważnym, dorosłym człowiekiem. Spytał mnie, czy nie chciałbym z nimi pośpiewać w zespole. Pamiętam, że czułem się wtedy bogiem gitary, ponieważ znałem „prawie wszystkie” akordy, również barowe, więc z początku odparłem, że chętniej bym pograł na gitarze, ale pośpiewać też coś mogę. Nie pamiętam już, czy wziąłem gitarę na pierwszą próbę, na pewno nic na niej nie zagrałem, bo szczęka opadła mi do podłogi. Kiedy usłyszałem, jak gra rok starszy ode mnie Krzysztof i około 2 lata starszy Patryk, stwierdziłem że nie wiem  o graniu na gitarze zupełnie nic i muszę się jeszcze bardzo dużo nauczyć. Moje żywiołowe quasi-hip-hopowe wyczyny wokalne przypadły im do gustu, i tak po raz pierwszy zostałem wokalistą  rockowego zespołu. Nic w życiu mnie tak nie zmotywowało do pracy nad warsztatem jak poziom gry braci Stachurów.

YOINK na pewno zmieni nazwę, ale 3/4 składu pozostanie bez zmian. Zmieni się tylko perkusista, bo Kolczyk muzyką się już od jakiegoś czasu nie zajmuje. Póki co pracujemy każdy w domu nad swoimi partiami, tekstami i aranżami. Kolejne spotkanie prawdopodobnie przed świętami 2013.

Z innych planów: dzisiaj wczesnym popołudniem ustalamy kolejność utworów na nową płytę LOGOHPONIC. Mamy już wszystkie prevki miksów, spisujemy uwagi i prawdopodobnie w czwartek ruszamy do Warszawy wprowadzać poprawki w życie. Nie mogę się doczekać 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s