Archiwum dla Lipiec, 2013

Z pleneru do radia

Posted: Lipiec 29, 2013 in Projekt: muzyka

Było pracowicie bardzo, nie miałem czasu nic pisać. Spieszę uzupełnić informacje na temat postępów. A działo się dużo. Przez blisko tydzień, w bajkowej wręcz scenerii Szwajcarii Kaszubskiej, poświęcaliśmy całą swoją uwagę i czas na wymyślanie i granie nowej muzyki.  Moim zdaniem jest to wręcz bezcenna forma pracy. Nic nie rozprasza, masz za zadanie wyłącznie wymyślać i to nagrywać. Zabraliśmy ze sobą wzmacniacze, gitary, komputer, mikrofony i statywy. Wszystko po to, żeby w dowolnym momencie móc wcisnąć „record”, tak żeby nie umknął żaden pomysł. Z drugiej strony, jeżeli coś Ci się wydaje fantastyczne, możesz to sobie odtworzyć za jakiś czas, żeby się przekonać czy na pewno takie jest:)

Wyjechaliśmy z żalem, bo było cudnie, ale też zadowoleni, bo przywieźliśmy ze sobą pięć zarysów i dwa gotowe numery. A opróćz tego – perę bardzo ciekawych improwizacji. Postaram się jedną z nich odrobinkę podmiksować i udostępnić. Wróciliśmy w sobotę, żeby zagrać niedzielny koncert w Radio Gdańsk.

Wielki luz w plenerowej scenerii - Misza The Pies również to poczuł, mega poza do zdjęcia "w skalniaku"

Wielki luz w plenerowej scenerii – Misza The Pies również to poczuł, mega poza do zdjęcia „w skalniaku”

Koncert transmitowany na żywo przez publiczne radio to ważne wydarzenie. Z promocyjnego punktu widzenia jest to najlepsze, co można sobie wyobrazić. Oczywiście pod warunkiem, że zagra się dobry koncert. Mimo sporego doświadczenia koncertowego dość mocno się stresowaliśmy, chyba głównie dlatego, że występowanie w duecie jest bardzo trudne wykonawczo. Wystarczy, że pomyli się jedna osoba, a już całość potrafi zabrzmieć rażąco nieprzyjemne.

Na szczęście koncert poszedł na prawdę dobrze. Sala wypełniona po brzegi, entuzjastyczne opinie od radiosłuchaczy, no sama radość. Koncert był w całośći rejestrowany, więc może uda nam się nawet go opublikować w jakiejś formie? No chyba, że jak w przypadku niektórych rejestrowanych pomysłów, okaże się po odsłuchu że koncert do tego się nie nadaje… Ale bądźmy dobrej myśli i nie przesadzajmy z perfekcjonizmem:)

W tym miejscu chciałem zamieścić wielkie podziękowania dla Kamila Wicika i całego grona ludzi organizujących cykl „Metropolia jest Okey w Radio Gdańsk”.  Poniżej kilka ze zdjęć z wczorajszego koncertu (autor zdjęć: Marcin Biliński). Po kliknięciu w zdjęcie otworzy się pełna galeria.

Photo by: Marcin Biliński

Na dwie ręce i nogi:)

Photo by: Marcin Biliński
Krzysztof Stachura, LOGOPHONIC,  nie zawsze z akustykiem

LOGOPHONIC, Photo by Marcin Biliński

Maciek Szkudlarek, LOGOPHONICLOGOPHONIC

Krzysztof Stachura, LOGOPHONIC
Krzysztof Stachura, LOGOPHONIC

Krzysztof Stachura, LOGOPHONIC

Poligon czyli dżem

Posted: Lipiec 22, 2013 in Projekt: muzyka

Na dzisiaj mała refleksja: grając improwizowane jam session dostajesz jednocześnie dwie rzeczy, które mogą się wydawać totalnie skrajne. Z jednej styrony, podczas jamu podchodzisz do grania na totalnym luzie. Nie obchodzi cię kolejność pojawiania się motywów z formalnymi udziwnieniami, trudne wykonawczo fragmenty znikają z listy potencjalnych problemów. Czysta energia grania, komunikacja z innymi ludźmi za pomocą dźwięków. No sama radość!

Z drugiej strony, trzeba się liczyć z dość dużym stresem, bo najczęściej nie jesteś w stanie przewidzieć  na co trafisz. Wychodząc z dziś z domu, chcąc nie chcąc zakładałem coś. Cieszyłem się, że dawno nie grałem z żywą sekcją rytmiczną. Wyobraziłem sobie energetyczne, soczyste dźwięki,  w towarzystwie fajnego, międzynarodowego składu. Nie udało mi się w mojej wizji uwzględnić, że mogą to być improwizacje na temat muzyki etnicznej i folkowej, z dużą przewagą instrumentów smyczkowych i dawnych. Nigdy w życiu nie grałem folku ani niczego do niego zbliżonego. Wchodząc na scenę z przygotowanym na bluesowe solówki stratocasterem, bez żadnych efektów, zastanawiałem się co ja mam niby zagrać do duńskiej muzyki ludowej dysponując brzmieniem gitary Hendrixa. Sekcji rytmicznej niestety nie było. Tak czy inaczej, w rezultacie udało mi się zagrać kilka na prawdę ciekawych dźwięków w bardzo dobrym towarzystwie.

Żeby dokładnie zilustrować moje samopoczucie podczas pierwszych minut na scenie zamieszczam co następuje: 

A teraz zupełnie poważnie:

Jam Sessions w Blues Clubie w Gdyni będą się odbywać jeszcze przez 2 dni, towarzystwo doborowe, a stylistyka zapowiada się różnorodna i otwarta. Jutro wyjeżdżamy z logophonikiem na Kaszuby, więc nie będę mógł uczestniczyć, ale gorąco polecam.  Tutaj można przeczytać, o co chodzi w całym przedsięwzięciu i w jamach. Gdybym sam to zrobił jak należy, zwracając uwagę na dossier osób prowadzących warsztatów, zabrał bym ze sobą akustyka, a nie strata 🙂

—————-

Bardzo dawno nie grałem otwartego formalnie jamu. Niniejszym postanawiam bezwzględnie brać udział w jak największej ilości tego typu akcji. Bardzo dobrze wspominam jedną z ostatnich, które udało się zarejestrować.  [link niżej].

https://myspace.com/zywesrody/music/song/love-will-tear-us-apart-7673076-7474260

Kierowanie się ideą w życiu to piękna i szlachetna rzecz. Po raz kolejny podejmuję rękawicę, z pełną determinacją i zaangażowaniem. Będę żył z muzyki, zostawiam wszystkie nie związane z nią zajęcia. Z początku pewnie od czasu do czasu będę musiał zająć się czymś pobocznym dla podratowania budżetu, ale obiecuję sobie, że będę to robić tylko w ostateczności. Żeby o niczym nie zapomnieć będę opisywać wszystkie zmagania na blogu.

Wczoraj wróciłem z Bieszczad, gdzie mózg miał za zadanie odpocząć i przygotować się na skumulowany wysiłek, żebym mógł z czystym umysłem zacząć planować i organizować sobie pracę. Mój przyjaciel gitarzysta Krzysztof, stanowiący drugą połowę składu LOGOPHONIC, wraca jutro z Mazur, a w poniedziałek ruszamy na Kaszuby aranżować materiał na drugą płytę. W zeszłym roku było bardzo przyjemnie i efektywnie, więc nie ma powodów, żeby w tym roku było inaczej. Lokalizacja ta sama, więc widok z okna znów będzie inspirujący. Przeczuwam dużo dobrych dźwięków!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Foto: Piotr Przybyt. (Pit! Powinieneś zgłosić tą fotę do Microsoftu jako propozycję tapety kolejnej wersji systemu 🙂 )

Wczoraj zabrałem się już za rozpiwywanie problemów do rozwiązania, żeby przerobić je na zadania. Jeszcze jest trochę za wcześnie na szczegółowy plan działania, krystalizuje się i nabiera kształtu. Jeszcze musi trochę podojrzewać. Zwłaszcza, że na horyzoncie pojawiają się pierwsze schody… Spodziewałem się tego, ale szczerze mówiąc liczyłem, że pojawią się trochę później:) O szczegółach innym razem, póki co z podniesionym czołem, pełen mocy i determinacji zabieram się do pracy.

Na zakończenie quasi manifest z cyklu: kiedyś graliśmy na przykład tak.

Zespół FUNGUS, z wydanej naszym własnym sumptem płyty „Co to jest?” z roku 2002. Skład: Andrzej Zając – perkusja, Kuba Białogrodzki – bas, Krzysztof Stachura – gitara, mój wokal, a później dołączył do nas jeszcze gitarzysta Brombas,  czyli Artur Gajdowski. Dzisiaj pewnie posiedział bym nad tekstem trochę dłużej, ale mniejsza z tym. Poza muzyką warto zwrócić uwagę na zdjęcia, upływ czasu rozczula:)